Za co powinieneś kochać Henri Cartier-Bressona?

Z wielkimi nazwiskami jest ten problem, że właściwie nikt już nie pamięta dokładnie dlaczego i kiedy stały się znane. Raz ustanowiona dobra sława jest jak perpetum mobile. Ta kwestia dotyczy również francuskiego artysty Henri Cartier-Bressona. Mówi się o nim, że jest jednym z największych i najważniejszych fotografów na świecie ponieważ zrewolucjonizował sposób naszego patrzenia na codzienną rzeczywistość.

Tylko… co to właściwie znaczy? Po odpowiedź trzeba by się udać na retrospektywną wystawę Bressona w paryskim Centre Pompidou. Niestety raczej tam nie dotrę, więc postanowiłam sprawdzić temat na własną rekę.

Oto cztery zdjęcia i cztery powody, dla których zdecydowanie powinniśmy kochać Cartier-Bressona.

1. „Decydujący moment”. Dziś stwierdzenie, że dobre zdjęcie powinno być zrobione we właściwym, niepowtarzalnym momencie nie jest w żaden sposób oryginalne. Jednak w czasach Bressona wciąż najmodniejsze było sztywne pozowanie do zdjęć rodzinnych. On jako pierwszy „upozowywał” zdjęcia w plenerze, czekając nieraz godzinami na odpowiedni moment żeby nacisnąć spust migawki. A i wtedy nie miał pewności, że kadr mu wyszedł. Między innymi w ten sposób powstało poniższe zdjęcie. Czy wy również bezwiednie wstrzymujecie lekko powietrze kiedy patrzycie na stopę tego mężczyzny tuż nad taflą wody? Dokładnie o taki efekt chodziło Bressonowi.

Place-de-lEurope-Gare-Saint-Lazare-1932-Henri-Cartier-Bresson

 

2. Poczucie humoru i element zaskoczenia. Tutaj nie potrzeba chyba dodatkowego komentarza. Mogę jedynie dodać, że absurdalne poczucie humoru artysta wyniósł z czasów młodości kiedy przebywał trochę z malarzami-surrealistami.

216251-henri-cartier-bresson_1290682026

 

3. Kompozycja. Bresson miał talent do zestawiania ludzi i architektury. Ten chłopiec mimo, że stoi w cieniu to jest pięknie widoczny w centrum zdjęcia ponieważ jego sylwetka odcina się na tle jasnej ściany. Znalazłam gdzieś rysunek, który dzielił ten kadr na różnej wielkości trójkąty udowadniając, że Bresson miał cyrkiel w oku. Miał czy nie miał, najważniejsze jest wrażenie harmonii, które wywołuje to zdjęcie. To dlatego mamy ochotę powiedzieć o nim, że jest „piękne”. Zobaczcie w jaki sposób pochylony wóz płynnie przechodzi w cień i tworzy linię łączącą drugi plan z pierwszym. To samo dzieje się po lewej: ciemniejsza część muru prowadzi wzrok w głąb obrazu, kierując spojrzenie prosto na chłopca.

HCB1933006W00003C

 

4. Opowiadanie bez scenariusza. To zdjęcie znalazło się na okładce Times’a z podpisem „Military Appraisal”, co można przetłumaczyć jako „militarne szacowanie na moskiewskim przystanku tramwajowym”. Takim komentarzem starano się obśmiać Czerwoną Armię w 1955 roku. Z kolei we Francuskim periodyku potraktowano to zdjecie jako element reportażu społecznego i zwrócono uwagę na postać lodziarza po lewej ignorując scenkę z pierwszego planu. Dla mnie to zdjęcie jest dowodem na spostrzegawczość i interpretowanie ludzkich charakterów przez Bressona. W pojedynczym kadrze udało mu się opowiedzieć całą historię, które mogła mieć przecież dalszy ciąg. Czy żołnierze podeszli do tych dziewczyn? Może ich zbyły? Może wymówką był nadjeżdżający właścnie „ich” tramwaj?

henri-cartier-bresson-two-young-women-waiting-for-the-tram-moscow-1954

 

Jeśli te argumenty was przekonują i chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o Cartier-Bressonie to polecam jego mini biografię wydawnictwa Thames&Hudson. Jest bogato ilustrowana a przede wszystkim kompaktowa. Znajdziecie ją na pewno w internetach.

_DSC3897

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s