Review: „The language of things” by Deyan Sudjic

[No English version this time. Sorry gues, the book is in Polish. If you are curious about it you may read this review posted on Guardian. It is almost as good as mine ; -) ]

 

Bardzo lubię książki brytyjskiego wydawnictwa Penguin. Mają wiele serii, ale ich okładki zawsze pozostają na wysokim poziomie graficznym. Swoim wyglądem wywołują skojarzenia związane z solidnością i klasą. Obcując z tak zaprojektowanymi książkami sama mam wrażenie, że staję się elegantsza, a już na pewno mądrzejsza. Przecież tak piękne przedmioty nie mają prawa zawierać banalnych treści. Albo być nudne czy przestarzałe. Nie mogą bo to przecież Penguin – solidna marka i wydawnictwo z tradycjami.

W esejach zebranych w tomiku „Język rzeczy” (oryginalnie wydanych przez nikogo innego jak przez Penguin’a właśnie) Deyan Sudjic udowadnia, że w taki podświadomy sposób komunikuje się z nami 90% otaczających nas przedmiotów. Dlaczego? Ponieważ zostały zaprojektowane, aby rodzić określone skojarzenia oraz wzbudzać konkretne emocje. One z kolei mają nas popychać do czysto pragmatycznej czynności jaką są zakupy.

Opisaniu tego mechanizmu został poświęcony pierwszy rozdział książki pod tytułem „Język”. Autor (który na co dzień jest dyrektorem Design Museum w Londynie) nie pozostaje tylko przy stwierdzeniu, że dizajn to kod podobny do programowania w informatyce. Ostatecznie sugeruje, że projektowanie stało się rodzajem nowej religii. W przeciwieństwie jednak do niej, dizajn – nowy łącznik między fizycznością a duchowością – jest pozbawiony funkcji umoralniającej.

Każdy z kolejnych czterech rozdziałów książki jest w zasadzie rozwinięciem powyższych myśli na przykładach różnych dziedzin. Zarówno „Dizajn i jego archetypy”, „Luksus” jak i „Moda” czy „Sztuka” zawierają dziesiątki przykładów oraz historii stojących za projektami samochodów Forda czy General Motors, komputera marki Apple albo telefonu z obrotową tarczą. Przewijają się też tu dziesiątki nazwisk projektantów od Williama Morrisa i Thomasa Chippendale’a przez Raymonda Loewy’ego (twórcę m.in. opakowania papierosów Lucky Strike), Terence Conran’a (założyciela marki Habitat), Dietera Rams’a, a na Jonnym Ive’ie kończąc. Nie brakuje również postaci ze świata sztuki współczesnej (Andres Gursky) oraz mody (Giogrio Armani, Yves Saint Laurent).

Dziennikarskie zacięcie Sudjic’a sprawia, że czyta się to wszystko jak dobry reportaż ze świata kreatywnych, ambitnych i bogatych (głównie) w wyobraźnię. Autor miksuje fakty, nazwiska i przedmioty układając z nich bardzo subiektywną oraz bogatą w anegdoty narrację. Przy okazji służy mu ona również do wypowiedzenia kilku (nieco banalnych) spostrzeżeń na temat współczesnego społeczeństwa. Na przykład: „Dziś nasze związki z posiadanymi rzeczami wydają się znacznie bardziej pozbawione znaczenia”. Albo: „Niezależnie od tego, czy podobały jej się stroje, publiczność opuszcza pokaz [mody] z przekonaniem, że uczestniczyła w czymś ważnym”.

Myślę, że osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z wnętrzarstwem i projektowaniem ta książka może się wydać przytłaczająca. Nie należy się jednak zrażać. Nawet jeśli nie odróżniasz Chippendale’a od Morrisa oraz Aleca Issigonisa od Alexa Moultona to i tak z wielką przyjemnością przeczytasz o fascynującej historii projektowania kosmicznych kapsuł, albo dowiesz się kto i dlaczego uważał, że dokładne oględziny łyżki do zupy mogą wiele powiedzieć o miastach wznoszonych przez społeczeństwo, które ją wyprodukowało. Spodoba ci się również interpretacja kolekcji starożytności Sigmunda Freuda albo informacja od kogo zrzynał Ive podczas projektowania iPhona.

Na koniec warto również wspomnieć o projekcie okładki, który można by nazwać „zrównoważonym projektowaniem”, gdyby tylko fraza ta nie oznaczała projektowania ekologicznego. Zrównoważoność polega w tym wypadku na tym, że okładka wykorzystuje w praktyce informacje zawarte w tekście. Na grzbiecie, z tyłu oraz na skrzydełkach umieszczono małe opisy objaśniające dlaczego wybrano taki a nie inny kolor, gramaturę papieru, format oraz cenę, a nawet grubość grzbietu. Każdy z tych elementów to zaszyfrowana informacja, którą bardziej lub mniej świadomie odebrałam sięgając po „Język rzeczy” w księgarni.

A przynajmniej tak mi się wydaje.

_DSC3793_01

_DSC3799_01

_DSC3795_02

_DSC3802_01

_DSC3804_01

_DSC3801_02

_DSC3805_01

_DSC3824_01

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s