My flat: before and after

Yes, I know. This is the post you’ve been waiting for. My, first (and only, so far) major makeover. I here now present you: my flat in which I lived for the last seven years.

[Polska wersja poniżej]

Please forgive me for the quality of pictures, as I don’t live there anymore and the place looks different now. Those are the only photographs I have. Hope you’ll enjoy it anyhow.

BEFORE:

IMG_0009 IMG_0010 IMG_0011 IMG_0014

AFTER:

DSC_0391 DSC_0425

DSC_0399 DSC_0400 DSC_0405 DSC_0393 DSC_0395 DSC_0428

Kitchen – Ikea; book case – Castorama; table – tablica.pl; chairs – Ikea; sofa – tablica.pl; stool – india shop in Łódź; TV stand – safed from garbage; chest of drawers – Allegro.pl; social woredrobe – Castorama; desk – Ikea; paintings – private collection, CD stand – a gift.

 

The apartment is 40 meters square and is situated in the heart of Warsaw in one of the 15-floor Soviet Period blocks. What it means in practice is that you get a dark, little kitchen with no windows, mini bathroom and two rooms, one of them being a ‘train’ type (long but thin). Windows face the South which, as you probably know, gives a great sun exposure. The place is always full of light but also very hot. In this particular case you also get funny little windows you don’t really know what to do with.

It wasn’t easy to find a good concept for the whole flat. My priorities were that it has to be tasteful and cozy in a modern way. I am historian of art and ex-art critic so my dream was to create a nice frame for some contemporary pieces I started collecting by then. At the same time I had to cope up with the fact that I have a lot of clothes and books. Oh, and there was also this other thing: my boyfriend and I decided to move in together so it wasn’t just my stuff we had to pack in somewhere.

In the end aesthetics won over functionality. The space I created was elegant but we had to throw away some of our things (mostly clothes). I couldn’t decide on a theme for the flat for a long time. Finally I created something between industrial and Scandinavian style with a pinch of Polish Soviet Period atmosphere.

We knew we wanted a round table. I found a very nice one, almost 80 years old table though the internet. It cost like 400 PLN (100 Euros). In the meantime, we picked up from a trash in the neighborhood a classical polish TV stand from the 60’, and we had our first match. Theirs color is similar but not the same and it was exactly what I was going for as I hate perfect sets. Metal bookcase was a nice industrial touch: very cheap, functional, raw but light. I repeated the wood-metal motive in the second room using social wardrobe and original antique Norwegian chest of drawers. Kitchen had to be colorful. Otherwise everything would be too boring and Scandinavian. Plus with a background like this, a grey sofa I dreamed about looked just perfect. I liked that shape cause it reminded me of furniture by Mies van den Rohe. I don’t really like pillows so the sofa might look little empty but believe me – it served its purpose by separating the kitchen. The green pillow you see, I brought from my family home as a memento. We also had a plan to get classical blinds but didn’t get a chance to do it.

Of course everything I wrote is a huge abbreviation. The hours I’ve spend searching for a perfect table or affordable sofa were countless. But all those nerves and disappointments (for example we bought 3 different types of  book cases before choosing the right one that would handle our library) – paid off.

So, how do you feel about the final effect?

***

 

Tak, to jest właśnie ten wpis na, który tak długo czekaliście. Moja pierwsza (i jak dotąd jedyna) aranżacja kompletnego wnętrza. Przed wami: moje mieszkanie, w którym przeżyłam ostatnie siedem lat.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale nie ma mnie już w tamtym miejscu i to są jedynie fotografie jakie mi się ostały. Dziś wnętrze wygląda nieco inaczej. Mam nadzieję, że mimo wszystko przeczytacie ten post z przyjemnością.

Mieszkanie ma 40 metrów kwadratowych i znajduje się w samym centrum Warszawy w jednym z dużych, piętnastopiętrowych bloków z czasów PRL-u. W praktyce oznacza to, że dostajemy małą, ciemną kuchnię, mini łazienkę i dwa pokoje, z czego jeden jest typu ‘tramwajowego’ (długi a wąski). Okna wychodzą na południe więc wnętrze jest dobrze doświetlone, ale popołudniami bywa nieznośnie gorąco. W tym konkretnym przypadku bonusem mieszkania są również śmieszne, małe lufciki z którymi nie za bardzo wiadomo co zrobić ani jak je udekorować.

Znalezienie spójnej koncepcji dla całego mieszkania nie było łatwe. Moim priorytetem było stworzenie eleganckiej ale przytulnej atmosfery w nowoczesnym stylu. Jako historyczka sztuki oraz była krytyczka sztuki chciałam potraktować mieszkanie jako oprawę dla mojej raczkującej kolekcji współczesnej fotografii. Jednocześnie musiałam również brać pod uwagę fakt, że mam dużo ubrań oraz książek. W międzyczasie okazało się również, że mój narzeczony i ja chcemy zamieszkać razem więc trzeba było również znaleźć miejsce na pomieszczenie jego przedmiotów.

W ostatecznym efekcie, estetyka wygrała z funkcjonalnością. Przestrzeń, którą stworzyłam była elegancka ale musieliśmy wyrzucić sporo swoich rzeczy (głównie ubrań, co akurat nie wyszło nam na złe). Finalnie udało mi się uzyskać kompromis pomiędzy stylem industrialnym a skandynawskim z elementami retro z okresu PRL-u.

To, co wiedzieliśmy na pewno na wstępie to, to że chcemy okrągły stół. Zawsze o takim marzyliśmy. Udało mi się znaleźć 80-letni egzemplarz przez internet. Kosztował grosze, jakieś 400 zł, a był w bardzo dobrym stanie. W międzyczasie odratowaliśmy ze śmietnika bardzo dobrze zachowaną, klasyczną PRL-owską szafkę pod telewizor. W ten sposób powstał pierwszy zestaw mebli. Ich kolor jest podobny, ale nie identyczny. Bardzo zależało mi na nie dosłownym podobieństwie, ponieważ szczerze nie znoszę kompletów. Do tego dobrałam ‘surowe’ metalowe regały, aby przełamać ciepło drewna. Ponadto, były naprawdę tanie (150 zł za jeden podczas, gdy inne równie wytrzymałe potrafią kosztować od 300 w górę). Motyw zestawienia metal – drewno powtórzyłam także w drugim pokoju ustawiając obok siebie szafkę socjalną i zabytkową norweską komódkę. Co do kuchni to wiedziałam, że musi być kolorowa, może nawet lekko agresywna. Inaczej całość wyglądałaby zbyt nudno i monochromatycznie. Zresztą na tle takiej intensywnej czerwieni szafa sofa wygląda po prostu idealnie. Bardzo podobał mi się jej kształt, ponieważ przypominał mi projekty mebli Miesa van den Rohe. Nie przepadam za poduszkami więc kanapa prezentuje się nieco pusto, ale wierzcie mi że świetnie spełniała swoją rolę odgradzając kuchnię od reszty przestrzeni. Zielona poduszka, którą widać na zdjęciach to pamiątka z mojego domu rodzinnego. W planach były również klasyczne, białe żaluzje w oknach, ale nie zdążyliśmy ich zainstalować.

Oczywiście wszystko to, co napisałam powyżej to wielki skrót. Kto spamięta te godziny spędzone na szukaniu idealnego stołu czy taniej, ale ładnej kanapy! Ale wszystkie te nerwy i rozczarowania (na przykład zanim zdecydowaliśmy się na regały, które widzicie testowaliśmy trzy inne rodzaje i każdy z nich nie wytrzymał ciężaru książek) – opłaciły się!

A jak Wam podoba się efekt końcowy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s