Hello autumn! Edible chestnuts recipe

Jesienią najlepiej pachną dwie rzeczy: wilgotne powietrze w parku i kuchnia w trakcie gotowania smacznego, gorącego posiłku. W chłodniejsze pory roku zdecydowanie bardziej doceniam to, że mogę chwilę dłużej postać przy garnkach. To, co jem musi być też zdrowsze oraz bardziej kolorowe niż przez resztę roku. Dopieszczanie zmysłów to mój priorytet na najbliższe miesiące.

[for English scroll down]

Dlatego postanowiłam przetestować roślinę, która jest esencją jesieni, ale w Polsce jest mało popularna. Najlepiej znają ją chyba ci, którym zdarza się podróżować do Paryża jesienią. Grzane na metalowych blachach brązowe błyszczące łupinki, na otwartym powietrzu roznoszą lekko słodkawy zapach. Są pożywne i całkiem zdrowe. Dobre jako przekąska, mus lub dodatek do obiadu. O czym mowa? O jadalnych kasztanach.

BeFunky_BeFunky_DSC09371(1).jpg

Wyglądem przypominają te, które od paru tygodni spadają z polskich drzew. Są tylko od nich nieco większe i płastrze. W mieniącą się wszystkimi odcieniami brązu skoróbkę kasztana mogłabym wpatrywać się godzinami, ale – jak to w życiu bywa – najważniejsze jest to, co w środku. Poniżej przepis na to, jak owo wnętrze odkryć.

 

Soczewica z kasztanami w roli głównej

Składniki: szklanka zielonej soczewicy, kasztany, trochę wędzonego boczku, biała cebula , ząbek czosnku, por naciowy.

Czas przygotowania: około 45 min. (z czego w kuchni spędza się jedynie dwadzieścia)

1BeFunky_DSC09401.jpg

 

Na pierwszy ogień idzie soczewica. Szklankę wsypujemy do odmierzonej wcześniej półtorej szklanki osolonej wody. Gotujemy pół godziny. Ja gotowałam bez przykrycia, ale z pokrywką pewnie też nie zaszkodzi. Po dwudziestu minutach warto zainteresować się czy wchłonęła wodę i lekko zamieszać.

Po tym czasie najlepiej też wstawić do gotowania wrzątek na kasztany. Ich łupinki trzeba naciąć w kształcie krzyżyka. Nie polecam takiego noża, jak na zdjęciu, lepiej sprawdzi się jakiś mniejszy i twardszy, ale innego nie miałam.

2BeFunky_DSC094213.jpg

 

Kasztanki gotuje się przez 10 minut.

3BeFunky_DSC09426.jpg

 

W tak zwanym międzyczasie trzeba pokroić boczek na małe, wąskie plasterki i wrzucić go na patelnię. Jak się trochę wytopi tłuszczyk to można dodać cebulkę w półtalarkach i podsmażać. Jak zacznie się rumienić trzeba dodać wody, zmniejszyć ogienń i chwilę podusić pod pokrywką. Gdy cebula zmięknie, wodę należy odsączyć i dodać masełka wraz z pokrojonym wcześniej selerem naciowym. Do tego zestawu wycisnąć ząbek czosnku.

6BeFunky_DSC09433.jpg

 

Teraz kolej na kasztany. Po odlaniu z wody trzeba je obrać. Najlepiej znalźć sobie kogoś do tego zadania bo parzą w palce, a tylko z gorących da się zdjąć skoróbkę. Ostatecznie można je przelać lekko zimną wodą.

Ogólnie do takiego dania kasztany powinny być drobniej posiekane, ale dla celów reprezentacyjnych postanowiłam przekroić je tylko na pół. Zresztą taki kasztan rozpływający się w ustach obok boczusia to większa rozkosz niż okruch kasztana zlewający się smakiem z soczewicą.

BeFunky_9BeFunky_DSC09450(1).jpg

No i tak to wygląda. Do soczewicy dodałam pietruszki, żeby było zdrowiej. Napój wzmacaniający (smak i organizm) to czerwone wino.

10BeFunky_DSC09452.jpg11BeFunky_DSC09455.jpg12BeFunky_DSC09459.jpg13BeFunky_DSC09466.jpgBeFunky_DSC09470.jpg

Obiad, obiad i po obiedzie. Objedliśmy się jak dzikie świnie. Bardzo sycąca ta soczewica, a słodziutkie kasztany świetnie pasowały do cebuli i słonego boczku. Bukiet smakowy wieńczyło wino. Ostatnio znów przekonałam się do czerwonego, bo ostatnie pół roku piłam głównie białe. Wszystko dzięki temu, że odkryłam wina niemieckie. Wiedzieliście, że Niemcy robią takie dobre wina? No właśnie… Ja też nie.

Wracając jednak do tematu kasztanów, to po dzisiejszym obiedzie sezon jesienny uważam za ostatecznie otwarty. Hurra!

 

***

Two the best smells of autumn are: wet fresh air in the park and a kitchen during warm meal cooking. I like spending more time befriending my pots during fall season. Also, I pay more attention to what I eat and how colorful my food is. Sensations are my priority for the upcoming months.

That is why I decided to test a plant which is to me the essence of autumn but very uncommon in Poland glossaries. Those who travel to Paris in autumn know it for sure. Maroon shells baked on a tinware spread sweet-ish aroma in cold air. They are quiet nutritious and healthy. Good as a snack or lunch supplement. All that credit goes to edible chestnuts.

They look almost like those on the park alleys only bigger and flatter. I could study for hours their maroon shells that reflect all shades of brown. But the important part – as always – lies inside. Below I post a recipe on how to discover the inner sense of edible chestnuts for yourself.

 

Lentils with edible chestnuts

Ingredients: green lentils, edible chestnuts, onion, garlic, beacon, leek celery.

Time of preparation: 45 min (but you spend in kitchen only twenty).

 

One glass of lentils boil in one and a half glass of salted water. After twenty minutes check if the water is gone and mix it a little bit.

At this point start bowling the water for chestnuts. Before putting them in the pot, cut the shell in x shape on the top. Cook them for 10 minutes.

In the meantime cut the beacon and fry it. By the time the fat is melted, add onion and fry some more. When they start to brown, add little water and simmer for a moment. Drain off the water when the onion is flaccid and add leek celery, garlic and butter.

Peel the chestnuts or better find someone to do it for you as they are extremely hot and the shell doesn’t come off when they are cold. In the lost resort: use cold water to cool them a little. Add them to the pot with beacon mixture and fry little more.

In general, the chestnuts should be cut into little pieces but I decided to cut them in a half so they look better. Also, the taste of a big chestnut piece next to beacon is worth the risk of ruining the visibility of the meal.

And now we are finished. I added red wine to emphasize the taste. Lately, I started drinking red wines again, after like a six months long period of drinking only white ones. My world changed when I discovered German wines. Did you know that Germans were so good at making wines? Yeah, me either.

Anyway, the lunch tasted good. We (me and my boyfriend) were packed full afterwards. Who knew lentils was so satiating?

And now, I pronounce that the fall season as open!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s