DIY: pink chandelier

The days you thought DIY projects should be not only fun and pretty but also useful – are over. I give you: the most unpractical but also the prettiest and the most cheerful chandelier ever made.

[Polska wersja poniżej]

I created it using a Hawaii umbrella and Christmas tree lights. Its wattles remind me of glass icicles, which were very cammon in art deco lightning. At the same time the color and the shape recalls some of the Mexican decorations.

I was thinking of doing it from the day I saw it in the shop (which was 2 months ago), but waited till fall to actually get to work. Cause nothing says better ‚fuck you short days&cold nights’ than cosy, romantic light and a huge stain of pink color on a ceiling.

The only thing I am not proud of is electricity charger. Unfortunately, I haven’t found yet a way to light the glimmers without the extension cord. Probably, it would be possible to cut the cable and stick it to the cube in the ceiling where originally was a previous chandelier but by the time I was preparing this post, no one could help me with that.

We will see how it works in the future. In the meantime, enjoy the photo session.

BeFunky_BeFunky_DSC09642.jpgBeFunky_DSC09649.jpgBeFunky_DSC09644.jpgBeFunky_DSC09663.jpgBeFunky_DSC09655.jpgBeFunky_DSC09665.jpgBeFunky_DSC09670.jpgBeFunky_DSC09673.jpgBeFunky_DSC09676.jpgBeFunky_DSC09683.jpgBeFunky_DSC09696.jpg

 

***

Dni, w których sądziłeś, że przedmioty DIY powinny być nie tylko ładne i proste do wykonania, ale także praktyczne – są policzone. Oto: najbardziej niepraktyczny, ale i najśliczniejszy i najbardziej radosny różowy żyrandol jaki nosiła ziemia.

Do jego wykonania użyłam hawajskiego parasola ze sklepu Tiger i lampek choinkowych. Swobodnie zwisające witki przypominają mi szklane sople popularne w dekoracjach artdekowskiego oświetlenia. Jednocześnie kształt i kolor ma w sobie coś z meksykańskich klimatów.

O tym, żeby zrobić ten żyrandol myślałam od momentu, gdy zobaczyłam parasol w sklepie (jakieś dwa miesiące temu), ale czekałam specjalnie do jesieni. Bo nic nie mówi lepiej ‚fuck you short days&cold nights’, niż wielka, różowa plama koloru na suficie.

Jedynie z podłączenia elektryczności nie jestem zadowolona (to nic, że dla żyrandola to kwestia kluczowa). Niestety, nie udało mi się (jeszcze) znaleźć sposobu żeby zaświecić lampki bez użycia przedłużacza. Prawdopodobnie byłoby to możliwe, gdyby uciąć kabel i wetknąć jego druciki w kostkę po starym żyrandolu, ale w trakcie gdy pracowałam nad tym postem nikt nie potrafił mi powiedzieć czy to realne i bezpieczne.

Nad tym szczegółem będę jeszcze pracować, a tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s