Magical thinking. Sweet photos and interior design.

Każda praca twórcza ma swoje chwyty i drogi na skróty, które dają konkretny efekt. Na przykład po ponad pół roku blogowania wiem już, że przyciągające uwagę zdjęcie to takie, które ma dobrą kompozycję, wysoki kontrast i nasycone barwy.

[English version below]

Dla takiego na przykład aktora teatralnego obracanie się w kręgu podobnych schematów oraz wydeptanych ścieżek jest równoznaczne z artystycznym samobójstwem. W dziedzinie wnętrz i stylu życia sytuacja jest dokładnie odwrotna. Chodzi o to żeby przy pomocy zdjęcia nacisnąć odpowiedni guzik, który uruchamia potrzebę marzenia i kupowania. Instagramowe filtry oraz praca ze sztucznym doświetlaniem zdjęcia potrafią zdziałać cuda. W ten sposób nawet banalny przedmiot zaczyna wyglądać atrakcyjnie.

DSC_2344

Hokus-pokus……………

BeFunky_DSC_2344.jpg

A teraz pomyślcie o tych milionach zdjęć wnętrz w internecie. Nikt już nawet nie pamięta skąd pochodzą, kto w tych domach mieszka, ani kto je wyposażył. Dziewięćdziesiąt procent z widocznych tam przedmiotów nie jest dostępna w sklepie i nie sposób ustalić skąd pochodzą. To jeden wielki misz-masz. Z jednej strony fotografia reklamowa, z drugiej sesje do magazynów, z trzeciej samodzielne aranżacje kopiujące dwa poprzednie rodzaje. Wszystkie te zdjęcia żyją sobie własnym życiem czekając na nasze piny, lajki i serduszka. Pragną naszej aprobaty i przymilają się o nią wystudiowaną urodą. Tylko co nam dają w zamian?

Nie próbuję się silić na kreślenie ogólnych teorii na temat socjologicznych skutków kultury wizualnej w kontekście przemysłu wnętrzarskiego. O tym napisali już mądrzejsi ode mnie.

Na przykład W.J.T. Mitchell, jeden z najważniejszych amerykańskich humanistów, pisał o tym jak łatwo przypisujemy obrazom irracjonalne cechy i emocje (często mówi się przecież, że obraz może zranić lub uwodzić). Z kolei krytykę nadmiernej stylizacji w mieszkaniach uprawiał już w 1898 roku wiedeński architekt wnętrz i teoretyk Adolf Loos, w domyśle mając nieco za złe Chippendale’owi jego broszury meblarskie, które były niczym innym jak czystą komerchą dla ówczesnych snobów. Trafnie zauważył również, że bez piętna ‚stylowości’ w mieszkaniu, ludziom żyło się o wiele spokojniej i przyjemniej, bo nie musieli zastanawiać się w jakim guście są ich meble. Po prostu były i tyle.

Tak więc mając w pamięci przynajmniej powyższe spostrzeżenia mogę wypowiadając się z wyłącznie z osobistego punktu widzenia napisać, że mnie te wszystkie anonimowe zdjęcia w internecie nie dają nic poza bólem głowy. W pierwszej kolejności dlatego, że odwracają pewien schemat logiczny. Estetyka wnętrza to produkt końcowy, wynik sposobu życia i wyborów właściciela. Tymczasem śliczne foty powodują pranie mózgu. To jak komedia romantyczna, której potem próbuje się szukać w codziennym życiu. A przecież miłość nie składa się z pustych gestów i wielkich słów. Podobnie jak wyjątkowe mieszkanie nie składa się z wystudiowanych meblowych kompozycji, soczystych barw, z rozstawionych tu i ówdzie ikon designu i zestawionych z przepychem wzorów. Z wielkim prawdopodobieństwem to, co dobrze wygląda na zdjęciu wygląda dobrze tylko na nim.

To wszystko oczywiste, ale czasem naprawdę trudno o tym pamiętać, choć bardzo się staram. Zwłaszcza o trzeciej nad ranem, gdy w odruchu Pawłowa przyznaję kolejne serduszko jakiejś słit foteni na insta.

Wy też postarajcie się pamiętać, ok?

 

***

Every creative work has its short cuts and easy ways to achieve a certain effect. For example, after over half year of blogging on interior design I learned that the most attracting photos are those with good composition, high definition and bright colors. For a theater actor, taking advantages of clichés is an artistic suicide. In interior design industry the situation is reversed. It is all about pushing the right buttons in order to make people to want and buy. Instagram filters along with extra lightning can give magical results. This way, even an average object becomes an object of desire.

Now think of millions of interior photos in internet. No one remembers where they were taken, who have taken them or who was the owner of the flat it was taken in. 90% of the objects found on those pictures are not available in shops and it is impossible to assign it to any label. It is one big chaos. Advertising pictures, magazines sessions along with tones of other content copied from the first two of those groups. All those pictures live their happy lives waiting for out ‘hearts’ and ‘pins’. Wanting out approval and demanding it through their prettiness. But that do they give is in a return?

I am not trying here to create another theory on sociological impacts of the visual culture. These topics were already discussed by people who are more oriented in the subject. By W.J.T. Mitchell for example, who is one of the most important humanists of the XXth century. His most known book – “What do images want from us?” – treats on how irrational we get when it comes to describe the abilities of images. Isn’t it common to say that an image can hurt or seduce? Well, this is the guy who first wrote it down and create a whole new field of cultural study out of it.

There is also my favorite interior architect – Adolf Loos, with his immortal observations on living, aesthetics and design. I think he might have been really pissed off at Chippendale for his furniture brochures, cause to him it was nothing more than a commerce for snobs. He also pointed out (in one of his essays in 1898) that people use to live much more comfortable without the aura of ‘home style’. Before the great industrial revolution they were more like ‘just’ living, and never needed a stylish furniture to be satisfied. I couldn’t agree more.

So, having said all that, I really can just write from my personal point of view that all these interior photos in the internet give me nothing more but a headache. First of all, because they diverse some sort of logical sequence. Interior and its aesthetics is the final product, the result of a lifestyle and taste choices made by the owner. Whereas, looking at all those sweet photos is a brain wash. It is like watching a romantic comedy and seeking it in real life afterwards. But love does not consist of big words and impressive gestures, now does it? Similar as a recipe for a great interior does not require perfect furniture compositions, juicy colors, design icons or lavish patterns. There is a huge possibility that something that looks good on a photo, looks good only on a photo.

I know it is all obvious but I find it hard to remember sometimes. Especially at 3 in the morning then I am automatically giving another ‘hear’ to a sweet picture I found during instagram browsing.

And I wish you try to remember that too. Will you?

Reklamy

One response to “Magical thinking. Sweet photos and interior design.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s