Week’s Inspirations

Polemizowanie z przeciwnikami sztuki Nobuyoshi Arakiego jest w zasadzie bezcelowe, bo sprowadza się do rozmowy o tym, co w sztuce jest pornografią, a co nią nie jest. Na ten temat kłócić się można do upadłego i mimo najszczerszych chęci wciąż nie dojść do wyczerpujących konkluzji. Ja osobiście bardzo nie lubię nadmiernego epatowania golizną i genitaliami we współczesnej sztuce, ale w przypadku zdjęć Arakiego, przyznaję artyście taryfę ulgową. Dlaczego?

[English version soon]

BeFunky_DSC_0246.jpg

Ponieważ jestem zakochana w jego cyklu „Podróży sentymentalnej”, w którym dokumentował swoją podróż poślubną (z uwzględnieniem nocy poślubnej, rzecz jasna). Bez opamiętania mogę się również wpatrywać w fotografię jego kotki Chiro, baraszkującej po zaśnieżonym balkonie. W tych kadrach widać, że człowiek, który je zrobił nie ma żadnych pretensji do rzeczywistości. Nie próbuje jej upiększać swoimi fotografiami.  Jest wolny. Tę samą wrażliwość staram się odnaleźć patrząc na zdjęcia spętanych liną kobiet. Ok, skoro i jedne i drugie, wyszły „z aparatu” tego samego człowieka to, to się broni. Rozgrzeszam Pana, Panie Araki.

Nobuyoshi Araki 6

Myślę, że większość ludzi uważa Noboyoshi  Arakiego za efekciarza. Sądzą, że cały ten seks jest obliczony na efekt i to ich wkurza. Może całkiem słusznie, a może nie. Może posądzenie o efekciarstwo, bierze się ze zmęczenia czczą, bezsensowną golizną nadużywaną tak samo w komercyjnej reklamie, jak i sztuce. Mnie też przecież irytuje, że każda niemal reklama batoników ocieka spermą, a spektakl teatralny chcący uchodzić za nowatorski zmusza do oglądania gołych dup.

Bardziej chyba jednak niż cała ta dosłowność mnie wkurza chroniczne, fundamentalne niedopowiedzenie, jakie odnajduję w filmach Sofii Coppoli. Wkurza pozytywnie, bo tak w zasadzie to intryguje. Szczególnie w ulubionym „Lost in Translation”, kiedy Bill Murray szepce na ucho Scarlet Johanson wyznanie, którego nigdy nie mogę dosłyszeć. Oczywiście domyślam się, ale niedosyt pozostaje. Czy taka potrzeba dosadności bardzo źle o mnie świadczy?

Lost-in-translation52

 

Wystawę Arakiego można ogladać do 14 grudnia w Leica Gallery na Mysiej 3 w Warszawie. Nota prasowa do przeczytania tutaj. Ekspozycji japońskiego mistrza, towarzyszy wcale nie mniej interesujący pokaz zdjęć Pawła Jaszczuka.

Lost in Translation do obejrzenia tu w live streamingu (przed kliknięciem w link koniecznie zainstalujcie adblocka).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s