Nisha Talk: Jacek Kowalski

W grudniu 2014 fundacja nowymodel.org z Poznania premierowo pokazuje kolejny nowy-stary mebel odtworzony pod jej auspicjami. Wprowadza do produkcji krzesło projektu znanej pary projektantów – Bogusławy i Czesława Kowalskich, twórców znanej w całej Polsce meblościanki. Wcześniej, w maju, w ramach Poznań Design Days zostaje otwarta wystawa w galerii ForForm poświęcona ich twórczości. Równolegle powstaje profil „Meble Kowalskich” na facebooku, gdzie regularnie pojawiają się informacje o kolejnych wydarzeniach związanych z dalszą promocją wspomnianego krzesła oraz wydanej właśnie książki Jacka Kowalskiego – syna projektantów.

[for English scroll down]

W ten sposób, krzesło Kowalskich stało się jednym z najlepiej promowanych polskich mebli zeszłego roku. Niepozorny projekt, mimo prawie pięćdziesięciu lat na karku – nie zestarzał się i wciąż cieszy elegancką linią oraz formą.

O sentymentalnej, rodzinnej podróży z designem w tle, współpracy z nowymodel.org oraz graficznej stronie książki „Meble Kowalskich. Ludzie i rzeczy” – rozmawiam z Jackiem Kowalskim.

Z Panem Jackiem Kowalskim podczas Targów Rzeczy Ładnych, jesień 2014

Z Panem Jackiem Kowalskim podczas Targów Rzeczy Ładnych, jesień 2014; fot. W. Łazarowicz

Pana rodzice zajmowali się projektowaniem całe życie. Czy ze słynnym krzesłem ma Pan jakieś szczególne wspomnienia czy wręcz przeciwnie z prywatnej perspektywy ten model był po prostu jednym z wielu?

Jacek Kowalski: Oczywiście, że był to dla mnie projekt „jeden z wielu” i do niedawna nawet o nim nie wiedziałem. Po prostu patrzyłem nań bezrefleksyjnie i nie zdawałem sobie sprawy, że to jest „to” – oglądając fotografie z 1961 i 1962 roku, z tego sławnego konkursu (mowa o ogólnopolskim konkursie na meble do małych mieszkań łódzkich tkaczy – przyp. red.). Dopiero po dłuższej chwili przyszła refleksja – że to model nieznany i za PRLu nieprodukowany. To spostrzeżenie nie należy do mnie zresztą, lecz do młodego historyka sztuki, Filipa Speka. Zaraz potem znalazłem w rodzinnym archiwum projekt tego mebla – skądinąd jedyny zachowany, historyczny projekt konkursowy z 1961 roku. Bo pierwotne projekty zwycięskiej meblościanki przepadły, zapewne w fabrykach, odkąd „połknęła je” linia produkcyjna. Natomiast krzesło, chociaż znalazło się w nagrodzonym zestawie meblościanki, nie weszło do produkcji. Bo meblościanka była na rynku absolutną nowością pod każdym względem, natomiast krzeseł ci było u nas dostatek. W dodatku ten projekt jest naprawdę świetny, nowoczesny, ale w produkcji – wymagający. Tak więc Krzesło Kowalskiego – jak Pani mówi, „słynne” – stało się „słynnym” dopiero teraz.

A jeszcze co do wspomnień. O tym, że to moi rodzice zaprojektowali „Meble Kowalskich” wiedziałem „od zawsze”. Ale aż do niedawna wcale nie zgłębiałem  historii tego epokowego projektu. W latach 60. I 70. chłonąłem atmosferę „plastycznego” środowiska , przysłuchiwałem się dyskusjom – ale moje prawdziwe zainteresowania biegły w inna stronę. Zatem dopiero gdy w latach 90. „Meble Kowalskich” zaczęły pojawiać się na wystawach i powstało kilka (niepublikowanych) prac magisterskich na ich temat, pomyślałem, że temat dojrzał do monografii i że koniecznie trzeba się tym zająć.  Nie od razu też zrozumiałem, że jedynie ja – średniowiecznik i Sarmata – potrafię skutecznie zgłębić rodzinne archiwum Ojca i Mamy. I że nikt tego za mnie nie zrobi… i wziąłem się do roboty .

mebloscianka2

Państwo Kowalscy, lata 60; źródło: nowymodel.org

Jak zaczęła się współpraca z nowymodel.org? Fundacja sama się zgłosiła czy to była Pana własna inicjatywa? Jak zbiegło się to z pracą nad książką o Pana rodzicach?

Absolutnie nieprzypadkowy zbieg okoliczności… Najpierw, pisząc książkę, pomyślałem o opatentowaniu wzoru i nazwy Mebli Kowalskich i o tym,  że może ktoś mógłby zająć się ich „rimejkiem”. Dowiedziałem się wtedy od znajomych, jest taka firma nowymodel.org, która „reaktywuje” meble projektu Rajmunda Hałasa, czyli bliskiego kolegi mego Ojca. Jednocześnie dotarło do mnie, że ja tych ludzi od nowegomodelu po prostu dobrze znam, bo współwłaścicielką firmy okazała się moja koleżanka z roku, a szefem promocji – dziennikarka, z którą kontakt mam od zawsze. Tyle, że nigdy dotąd nie rozmawialiśmy o dizajnie… bo byłem dla nich średniowiecznikiem i Sarmatą, który siedzi głównie w gotyku i baroku.

Ciekawi mnie zaplecze prawne odtwarzania krzesła. Jakie czynności poprzedziły reaktywację krzesła? Czy jego produkcja odbywa się na licencji czy to jakaś inna forma użyczenia nazwy i projektu?

Po prostu, opatentowałem ten wzór i jego nazwę. To było konieczne. I świadome. A produkcja na licencji udzielonej przeze mnie i przez moją mamę nowemumodelowi.org nastąpiła zaraz potem. Zresztą jest to produkcja kolekcjonerska; krzesła są dość drogie, ich wykonanie wymagało sporego konstrukcyjnego namysłu.

KRZESLO_kowalski_1a_r

Otworzeniem i produkcją krzeseł zajęła się Fundacja NowyModel.org w Poznaniu; źródło: nowymodel.org

Do kogo jest adresowana Pana książka o meblach Kowalskich? Jest dość obszerna i bogato ilustrowana, więc zakładam, że to bardziej album niż publikacja naukowa, mimo iż jest Pan historykiem sztuki. A może ta książka to Pana osobista sentymentalna podróż?  

Jedno i drugie. Postanowiłem dać publikację co się zowie źródłową, z której będą mogli (i musieli) korzystać historycy sztuki zajmujący się dizajnem lat PRLu. Ale też chciałem, żeby to była książka „do czytania”, po części plotkarska, która pokaże świat tamtej epoki i dzieje rodzinne, cały splot okoliczności, które doprowadziły do powstania „Mebli Kowalskich” i krąg ludzi, którzy ich narodzinom towarzyszyli. Jeśli więc policzy Pani ilustracje, okaże się, że znakomita większość (z ponad pół tysiąca) to fotografie mebli, projektów i wycinki prasowe. Czyli właśnie tak zwane przez historyków „źródła”, ale źródła – mym skromnym zdaniem – barwne i zabawne, a podane rzeczywiście w sposób „albumowy”. No i owszem, one składają się na „podróż sentymentalną”. W mieszkaniach urządzonych „Meblami Kowalskich” żyło przecież jakieś kilkanaście milionów Polaków, o ile nie więcej. Te meble to nie tylko ciekawy i wybitny projekt – ale również część życia i sentymenty. Ale dla tych, którzy wychowali się w „Meblach Kowalskich”, książka ta może być jeszcze odkryciem – poznaniem zupełnie nieznanych kulis ich własnej przeszłości. Uczłowieczenie anonimowych ścian ich osobistych mieszkań.

Chciałam nawiązać do okładki oraz druków promujących książkę. Powtarza się tam motyw prostokątnych, kolorowych płaszczyzn. Operowanie tym kształtem było podstawowym motywem wizualnym słynnej meblościanki. Domyślam się, że to zamierzony zabieg estetyczny w publikacji. Czy powtarza się on również we wnętrzu książki a jeśli tak to jaką pełni tam funkcję?

Oczywiście, to świadomy zamysł autora tak zwanego lejałtu, Piotra Łysakowskiego, który nawiązał do wzornictwa lat sześćdziesiątych, wprowadzając prosty motyw, który kojarzy się z meblościanką. Tak miało być i cieszę się, że tak to Pani (i nie tylko Pani) odbiera. Niemal całe wnętrze książki zostało w ten właśnie „segmentowy” sposób zakomponowane.

image_func

Okładka książki Jacka Kowalskiego, wydawnictwo Dębogóra; źródło: wydawnictwo Dębogóra

Pańskie rodzinne archiwum na pewno kryje jeszcze wiele czekających na opracowanie tematów. Jakie to tematy oraz czy można się spodziewać kolejnych publikacji? 

O, tak. Dużo ciekawych tematów pozostawiłem na boku – muskając je tylko sygnalnie. Teraz czekają na chętnych dalszego zgłębiania, do badań, do gawęd także. Być może, że ja sam też coś jeszcze skrobnę. Lata sześćdziesiąte i konkursy meblarskie to jedno. Druga sprawa – to środowisko artystów plastyków, życie towarzyskie i by tak rzec „korporacyjne” tamtych lat. Zdaje się, że barwne wspomnienia snute przez moja mamę są już unikatem. Dotąd brzmią mi w głowie, pamiętam je – ale przez mgłę. Ludzie, o których mowa, odeszli. A to niesłychanie ciekawa materia. Trzecia rzecz – tak zwana Cepelia, znowu cały wielki świat rzeczy i banalnych, i ciekawych. Dzieje poznańskiej spółdzielni cepeliowskiej produkującej antyki i nie tylko – przynajmniej pół archiwum tej spółdzielni znajduje się u nas. Arcyciekawa historia. Wreszcie różne ludowe stylizacje lat 70. Wielka impreza na Ostrowie Lednickim, a wcześniej seria tzw. „gościńców wielkopolskich”. Wielkopolanie wiedzą, o co chodzi – o naprawdę piękne budynki, jakby wyjęte żywcem z komiksu „Kajko i Kokosz”. Po części urządzane przez moich rodziców – ale tylko po części, więc nie jest to ich twór autorski w ogóle – a tu okazało się, że nikt przede mną nie musnął bliżej tego arcyciekawego dizajnerskiego tematu. Frapującego także od strony socjologicznej. Poza tym to ważna część dziejów architektury polskiej (wzmianki o tych gościńcach znajdzie Pani wszędzie, w każdej monografii – także zdjęcia – ale opracowania, szerszego omówienia  – żadnego). A wreszcie pro domo mea: pozostaje historia rodziny. Zwłaszcza ta mniej banalna, obejmująca osobę mego dziadka, oficera KG AK i podsądnego „Procesu szesnastu” w roku 1945. I nadniemeńskie pamiętniki stryja, które, jak się okazało, opisują lata „pierwszej” okupacji sowieckiej w szczegółach nieznanych innym relacjom. To wszystko czeka na opracowanie, a w książce zostało tylko zasygnalizowane. Tak samo jak choćby socjologiczny problem „Meble Kowalskich u ludzi” – czyli sprawa relacji z użytkowania tychże mebli, z ich rozprzestrzenienia się, z tego całego, rzekłbym, „folkloru mieszkaniowego”, którego stały się zaczynem, jego obecności w kulturze codziennej… i wysokiej (powieści, film, piosenka…).

 

Podobał ci się ten materiał? Kliknij tutaj, aby być na bieżąco z nowymi nishowymi wpisami i zdjęciami.

Zajrzyj także na inne posty związane z krzesłami i meblami:

Wywiad na temat helsińskiej wystawy projektanta słynnego krzesła Mademoiselle, Tapiovaary.

Post prezentujący mój nowy zakup: zabytkowe zielone krzesło biurowe.

Recenzję wystawy „Młodzi na start” z meblami inspirowanymi latami 60′.

 

***

In December 2014 nowymodel.org Foundation, shows another new-old piece of furniture within its collection. This time it will be never produced but designed in 1961 chair by well-known marriage of Polish designers –Bogusława and Czesław Kowalski. They became famous for their ‘meblościanka’ (‘furniture-wall’), which was very popular in Soviet Period in Poland. Earlier in the year 2014, an exhibition of their sketches is opened in ForForm (a shop and gallery with Polish design), during Poznań Design Days. In the meantime a profile about Meble Kowalskich (Kowalski Furniture) is created, attracting almost thousand people, posting infos on the up-coming events around newly published book by Jacek Kowalski – son of the designers.

That way, the chair becomes one of the best promoted pieces of furniture during the past year in Poland. Besides its age this modest object still looks fashionable and fresh.

In the interview below, I speak with Jacek Kowalski on sentimental journey within the family history, the cooperation with nowymodel.org and visual features of his book.

 

Your parents were designing their whole life. Do you have any specific memories attached to the famous chair or it didn’t particularly stand out for you?

Jacek Kowalski: For sure, for me it was just one of the many pieces my parents made and for not that long ago, I even didn’t know about its existence. I was just looking at it on the photos made during the famous competition (a competition for designing small apartments for workers in Łódź, center Poland) – which they won, from the 1961 with no special attention to it. The thought of the chair being the “IT” thing, came with time and with help from a young historian of art – Filip Speka, who pointed it out to me. After our conversation, I dig into our family archive and found the only drawing of the chair from 1961. Usually, the winning projects were about to get lost in the factories where they were mass produced. But the chair, even though it was in a winning set, it never went into production. I think the reason for that is, the meblościanka (furniture-wall) was something completely new on the market back then in Poland, but there were already few types of chairs. So the “famous” chair – as you put it – became “famous” actually just now.

Original project of the chair from 1961. Captured durign a prelection on Targi Rzeczy Ładnych, Warsaw, autumn 2014. Pic credit: Ania Diduch

Original project of the chair from 1961. Captured durign a prelection on Targi Rzeczy Ładnych, Warsaw, autumn 2014. Pic credit: Ania Diduch

I grow up with the idea that my parents made “the Kowalski furniture”, but really never gave it much thought. In the 60’ and 70’ I was all about sinking in the art and all the social life that came with it but my real interests were slightly different. It was only in the 90’ that “Meble Kowalskich” were again in focus: presented on the exhibitions, and described in few, unpublished thesis and that was the first time I thought of writing a monograph on my own. I was struggled with the fact that maybe I am the only person prepared enough to go thought and forth my parents archive. So, despite my academic specialization (I am an historian of art of the Middle Ages period), I get to work.

How would you describe your cooperation with nowymodel.org Foundation? Who was the first to initiate the contact – you or them – and how it come into place with your work on the book about your parents?

It was absolutely a coincidence. During my work on the book I thought about putting a patent on the “Mable Kowalskich” name and was looking for an opportunity to re-make (in a sense of starting a production) some of the pieces. A friend told me there was this organization called nowymodel.org, who is specializing in re-making and promoting furniture by Rajmund Hałas, who was a close friend of my father. Somewhere along the way I also realized that one of the owners of nowymodel is my colleague from University, and the PR chef is a journalist who I know since forever, but we never spoke about design…

I am very interested in the background of the re-production process. What kind of procedures were made to make it all happened? 

I simply patent the model and the name. It was a necessary move. After that I was ready to go and give a license to nowymodel.org. Now it is a limited edition for collectors. The chairs are expensive (over 500 PLN) but that is because construction requirements are quite complex.

KRZESLO_kowalski_1_r

Newly produced chair; source: nowymodel.org

The book about your parents which has been released before Christmas, is quite “fat” and contains lots of pictures from the archive so I assume it is more an album for a wider audience than a thesis write by an historian of art for other historians of art. I guess it is your personal sentimental journey as well?

It is kind of all that at once. I wanted it to be a solid source for the future historians of art interested in the field of polish design in Soviet Period. But at the same time I focused on making it a really readable book, with lots of gossips to show the richness of the past and my family history who was very much involved in the social life of artists and designers in Poznań. Of course in the end it turned out to be also a book about the people who were involved in the process of creating the Kowalski Furniture.  The majority of the photos included in the book are the pictures of the furniture, designers and press clippings, which are the so-called sources for historians. In here they are served in an attractive, album way. And of course, by that instance, it became my sentimental journey but not only through my family history. In the time, there were few millions of “Meble Kowalskich” out there. Poles were living among them day after day. I hope for many reads the book will be a discovery that reveal a part of their own past and memories.

I would really like you to say a few words about the posters and the cover of the book. There is a square motive repeated everywhere. I like that fact that it matches the basic visual idea of the meblościanka.

Of course, that was the idea to match the two motives. The layout author, Piotr Łusakowski, was inspired by the typography from the 60’ and combined it with the basic modulus of meblościanka. I am pleased to know that you, and lots of the readers are taking that correctly. Almost the whole inside of the book has been designed in the same fashion.

I am sure your family archive is full of other treasures, just waiting for them to be discovered. What other topics out there you see like being interesting and are you working on any of them already?

Yes, I had to leave aside lots of interesting topics, even though I mention them in the book. Right now they are basically waiting for someone to pick up and study them. There is a possibility I will write something on my own again too. The atmosphere of the 60’ and the furniture competitions are one thing, but there is also the social life of the artist of that period and all the background of so-called furniture industry. I am very much sure that the memories that my mother have are right now quite unique and interesting, especially because most of the people she talks about and remember – are already gone. The third field of interesting topics is associated with “Cepelia” (a Polish company responsible for developing and producing Polish folk furniture and accessories), which is a small universe of the both banal and astonishing objects and stories. The history of the Cepelia co-op in Poznań, which were producing for example antiques – lies in boxes in our home. And last but not least, there is an interesting subject of folk stylizations in the 70. There was this big event in Ostrów Lednicki on Wielkopolska (west-central part of Poland), and a series of “gościńce wielkopolskie” before that. It was a series of beautiful buildings that looked like inspired by a famous Polish comic-book series “Kajko i Kokosz”, taking place during Slav period. Some of those buildings were furnished or semi-furnished by my parents. Only during my work on the book, I realized no one ever got more involved into the matter of “gościńce wielkopolskie”. And that is a shame since it is an important part of our national architecture history.  From my personal point of view I would also like to write something more on my family, like my grandfather who were KG AK officer.

 

You like what you are reading? Click here to get more infos and pictures from Nisha in the future. 

Check also other posts on furniture and chairs:

An interview on Tapiovaara exhibition in Helsinki.

A post on my new green chair.

Review on the new projects by young Polish designers inspired by the furniture of the 60′.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s